Turystyka inaczej

 

Przechodzi facet przez granicę prowadząc rower. Na rowerze przewieszony przez ramę spory worek. Celnik pyta:- Co pan tam wiezie?- Piasek.- Proszę przejść na bok.Po sprawdzeniu okazało się, że w worku rzeczywiście jest piasek. Sytuacja powtarza się kilka razy dziennie, przez parę dni. W końcu celnik mówi:- Wiemy, że Pan coś przemyca, ale nie wiemy, co. Darujemy Panu wszystko, ale tylko niech Pan nam powie, co Pan przemyca.- Rowery….

 

Gościu po powrocie z urlopu w Anglii spotyka kumpla.
– No i jak tam urlop, podobało się?
– Super, nawet wiem dlaczego Anglicy tak fanatycznie piją herbatę.
– Tak? Dlaczego?
– Wystarczyło skosztować ich kawy.

 

Hotel, recepcjonista zagaja do nowo przybyłej pary:

– Urlop?
– Tak…
– A dzieci państwo posiadają?
– Posiadają…
– A to tym razem państwo nie zabrali?
– Nie zabrali…
– Tylko we dwoje? Romantyczny wypad!
– Tak…
– A kto został z dziećmi?
– Żona.

 

W małym miasteczku turysta zaczepia przechodnia i pyta:

– Gdzie tu można dobrze zjeść?
Na to tamten odpowiada:
– Dobrze, to u księdza proboszcza.

 

Autobus z wycieczką zbliża się do granicy.

– Piwo! Siku! – po raz któryś z rzędu rozweseleni pasażerowie zmuszają kierowcę do zatrzymania.
Po dłuższej chwili, gdy już z powrotem zajęli miejsca w autokarze, kierowca pyta głośno:
– Czy kogoś wam nie brakuje?
Cisza. Po przekroczeniu granicy do kierowcy podchodzi mężczyzna i lekko bełkocząc mówi:
– Nie ma mojej żony…
– No przecież – wścieka się kierowca – przed odjazdem pytałem, czy kogoś wam nie brakuje!
Na to facet:
– Ale mnie jej nie brakuje, tylko mówię, że jej nie ma…